top of page
Szukaj

Walka o przyszłość Görlitz i Europy


Wczoraj, 19 lutego, zebrałam odwagę, by kandydować na prezydenta miasta Görlitz. Nie jako niezależna, lecz z partią: AfD. Powody są wielowarstwowe. Z jednej strony postrzegam tzw. „mur ogniowy” w Europie jako poważne zagrożenie dla demokracji i pokoju społecznego. Dlatego świadomie staję po stronie „grzesznika”, by znormalizować dyskusję z „czarną owcą”. Z drugiej strony jestem przekonana, że tematy AfD są przyszłościowe: Europa potrzebuje powrotu do dziedzictwa kulturowego i skupienia polityki na ludziach lokalnych.

Globalizacja zakończyła swój cykl. Europa potrzebuje przerwy i jasnego „moja region na pierwszym miejscu”, by naprawić nagromadzone problemy w każdym kraju. Wierzę w transatlantycką współpracę z USA i nie chcę, by Europa odłączała się od Ameryki. Chcę pokoju, wolności i kultury w Europie: bez wojny i autorytarnych struktur. Jestem przeciwna islamizacji Europy i za świadomym powrotem do naszego dziedzictwa kulturowego. „Europa jest poddaną dziecka Chrystusa” pisał Gerhart Hauptmann, a jest także dzieckiem „Aten, Rzymu i Jerozolimy”. Nie Mekki.


Świadoma jestem, że w AfD są członkowie o wątpliwych poglądach i życiorysach. Ale jako człowiek wolności wierzę, że wszelkie podejrzane opinie można korygować debatami demokratycznymi i otwartą dyskusją. Każda „heretycka” opinia pobudza do refleksji, a jeśli błędna, da się obalić argumentami – nigdy zakazami czy polowaniem na czarownice. Oba radykalizują i dzielą społeczeństwo. Wierzę w odporność demokracji, która nie potrzebuje strażników poza konstytucją i sądownictwem; zaufanie, że wolni ludzie w wolnym obiegu opinii tworzą najlepszą podstawę dla sprawnego państwa.


Europa jest w wielkim kryzysie i wiem, że w tym roku musi nastąpić zwrot – i nastąpi. Chciałam, by ten zwrot zaczął się w Görlitz, dlatego kandydowałam na prezydenta. Wszystkie moje wizje dla miasta podsumowałam na kartce i przedstawiłam Görliczanom. To miasto potrzebuje wizjonerów jak Jakob Demiani, który żył w podobnym przełomie i widział przyszłość. Inwestował w kulturę i gospodarkę, czyniąc Görlitz centrum ekonomicznym i kulturalnym na przełomie wieków: bogatym i wolnym miastem. Dziś potrzebujemy wizjonera, który rozumie, że najpierw musimy rozwiązać nagromadzone problemy, zanim spojrzymy naprzód. Musimy wrócić do europejskiego dziedzictwa kulturowego, by ocalić duszę Europy. Inaczej grozi wielka wojna.


Oto moja


Mowa do Görliczan


Drodzy przyjaciele,


dokładnie rok temu wstąpiłam do AfD. Dlaczego? Bo jak wy wszyscy, widzę, że nasza ziemia i miasto potrzebują zwrotu. Pragniemy prawdziwej zmiany. I dlatego, że wierzę w ideały demokracji, wolności i sprawiedliwości – w końcu dlatego, że widzę naszą przyszłość w wielkim niebezpieczeństwie, które teraz musi być odwrócone.


Dla mnie ten krok nie był łatwy. Jestem twórczynią kultury, kieruję stowarzyszeniem Ars Augusta e.V. na promocję kultury i porozumienia między narodami. Współpracuję z instytucjami, fundacjami i sponsorami – także z promotorami jak Unia Europejska. Inspiruję młodych artystów, niektórzy widzą we mnie muzę. Właśnie teraz, w maju 2026, organizuję po raz trzeci międzynarodowy konkurs pieśni „Bolko von Hochberg” w Kaufhaus Görlitz – i wielkie nazwiska występują jako jurorzy. Mój projekt stoi przed ryzykiem, jeśli odwołania nadejdą, bo moja przynależność stanie się znana.


Ale nie mogę już myśleć tylko o kulturze, gdy nasze miasto i cała Europa są w tak beznadziejnej sytuacji. Moje „coming out” jako kandydatka AfD może zszokować i rozczarować wielu twórców kultury, ale może też zainspirować innych, by odważnie stali za swoją opinią i poszli za mną.


Bo jeśli wojna wybuchnie, żaden pieniądz nie popłynie już do kultury – tylko do zbrojeń. Ten rok 2026 zadecyduje o naszej przyszłości. Wszystko się zmieni, jeśli działamy. Bóg pomaga tym, którzy mają dobry plan – ale musimy się ruszyć. Dlatego stoję tu dziś. Oferuję wszystko, kim jestem i co mam: moją siłę, idealizm, poczucie sprawiedliwości i etos. Chcę uruchomić zwrot – i wiem, że mogę.


Gdy powiedziałam rodzinie, że idę do polityki, powiedzieli: „To nic dla ciebie. Polityka jest brudna, skorumpowana, pełna intryg – nic dla idealistki”. Chcę im udowodnić, że się mylą! Polityka pochodzi od greckiego „polis” – miasto. To sztuka prowadzenia miasta sprawiedliwie, przejrzyście i etycznie. Właśnie to chcę robić.


Mój sen: Gdy zostanę burmistrzem, zmiany w Görlitz będą tak szybkie i widoczne, że cały Niemcy i Europa będą patrzeć na nas. Inne miasta skopiują nasze metody. Z Görlitz zacznie się renesans, którego Europa desperacko potrzebuje.


Sekretarz stanu USA Marco Rubio niedawno w Monachium podkreślił dokładnie to: Europa musi wrócić do swojej kultury i wartości, być dumną ze swojego dziedzictwa i bronić się pewnie. Właśnie to chcę wdrożyć lokalnie!


Urodzona w 1972 we Wrocławiu, jako córka rodziny polsko-greckiej, przeżyłam ostatnie 50 lat historii Europy na własnej skórze. Wspomnienia z dzieciństwa są pokojowe: w 1972 otworzyła się granica dokładnie tu. Moja matka przepchnęła mnie w wózku przez most w Zgorzelcu, gdzie mieszkali moi greccy dziadkowie, do Görlitz – Görliczanie kochali to dziecko o czarnych włosach, opowiadała mi później.


Gdy miałam sześć lat, w 1978, mój ojciec, polityczny uchodźca tu, wrócił do Grecji. Tam studiowałam rolnictwo i śpiew operowy w konserwatorium – mimo biedy, przemocy w rodzinie i rozstania rodziców. Moja matka pracowała jako sprzątaczka, by nas wyżywić. Czystą wolą woli zdobyłam dwa dyplomy, stypendia, badałam w Wiedniu rolnictwo ekologiczne i równolegle studiowałam śpiew operowy w szkole muzycznej. Pracowałam podczas studiów jako kelnerka, opiekunka wagonu sypialnego w Mitropa – w 2000 doświadczyłam nożownika w pociągu, później pobito mnie nawet przez albańską mafię, gdy zażądałam opuszczenia wagonu, gdzie okradali niemieckich turystów.

W końcu udało się: wygrałam konkursy, trafiłam do Accademia della Scala w Mediolanie, śpiewałam w operach – i przeżyłam kryzys finansowy 2008, gdy kultura została pierwsza ucięta.


W 2012 trafiłam do Monachium, poznałam męża, pracowałam jako tłumaczka dla migrantów – mówię pięcioma językami. Słyszałam od migrantów samych, że wielu bojowników ISIS przyszło z falą migracyjną. Dlaczego nikt nic nie robi?, pytali mnie.


W końcu, gdy wszystko pogorszyło się, wróciliśmy w 2016, 10 lat temu, do mojej ojczyzny – jestem żywym przykładem udanej remigracji. Ojczyzna daje siłę, gdy świat staje się zbyt chaotyczny. Zostaliśmy w Görlitz, bo Heinz nie mówi po polsku i bo kocham Niemcy – od dzieciństwa. Niemiecki był moim pierwszym językiem obcym. Uczyłam się go jako dziewczynka w Goethe Institut, by czytać Schillera i Thomasa Manna w oryginale.


Zakochana w tym mieście, wydobywałam jego historię: Przed wojną Görlitz było bogate i kulturalnie żywe. Po 1989 nadeszła nadzieja, że wróci – ale przyszedła tylko bajka o śpiącej królewnę: odpływ ludności, bezrobocie, obojętność zachodniej administracji na wschód.

Ale jestem Ossi (obywatel wschodu) i kocham wschód – jak południowe Włochy są najpiękniejszą Italią, tylko źle zarządzane, tak wschodnie Niemcy są najpiękniejszym Niemcami. Dlatego założyłam Ars Augusta: Odkryłam i wykonałam na nowo dziedzictwo muzyczne z Drezna i Wrocławia, przetłumaczyłam sztuki Gerharta Hauptmanna na polski, remontowałam zabytki, czyściłam cmentarze na Śląsku, zainicjowałam konkurs „Bolko von Hochberg” jako zalążek wielkiego przyszłego festiwalu dla Hali Miejskiej (Stadthalle). Otrzymałam medal w muzeum Kraszewskiego w Dreźnie za moją pracę kulturalną niemiecko-polską.


Znam prawie każdy zabytek, każde stowarzyszenie, każdego zaangażowanego tu. Widziałam: Lokalna polityka często ignoruje tych, którzy naprawdę pracują na miejscu, i daje pieniądze raczej na zachodnie importy jak festiwal Łużycki (Lausitzer Festival). Piszę sama wnioski INTERREG i UE, mówię po polsku i angielsku, znam się na AI i internecie – wszystko, by ożywić Görlitz i połączyć z Polską i Europą. Bo Europa to nasz dom, ale musimy wykorzystać tę szansę właściwie, by wzmocnić ojczyznę, nie niszczyć.


Moja droga z kryzysu opiera się na trzech zasadach:

  1. Doceniać przeszłość – wykorzystywać dziedzictwo jako skarb i kapitał.

  2. Sanować teraźniejszość – służyć ludziom tu, słuchać, rozwiązywać problemy.

  3. Kształtować przyszłość – jasna wizja dobrobytu, dobrych szkół, lekarzy, inspirujących miejsc, startupów. Promocja talentów.


Tuż po wyborze zwołuję otwarty tydzień przyszłości Görlitz: Wszyscy, którzy kochają to miasto, spotykają się i transparentnie robią inwentarz – co mamy, czego nam brakuje, co dobre, co mniej dobre? Z tego powstaje plan. Zapraszamy najlepszych głów, by nas doradzali. Sama mam wiele idei.


Największe problemy: brak lekarzy, odpływ, bieda, brak perspektyw, zaniedbane rodziny. Potrzebujemy administracji, która chroni i kocha tu mieszkających, promuje przedsiębiorczość, wita powracających – i burzy mur ogniowy w radzie miasta.

Pokój społeczny to moje pierwsze zadanie – po Platonie największy obowiązek męża stanu. Burmistrz łączy swoich obywateli i promuje współpracę między frakcjami: nie jest królem, lecz mistrzem obywateli.


Z jakich pieniędzy to wszystko osiągnę? Jestem przekonana, że miłość do ludzi i dobre idee mają więcej siły niż pieniądze. A jeśli idea dobra, przyciąga finansowanie automatycznie: Bo pieniądze są i czekają tylko, by być użyte na dobry cel. Chodzi o sformułowanie projektu i przekonanie sponsora, wtedy płaci chętnie. Inwestorzy desperacko szukają idei i chcą, by ich pieniądze były użyte na dobre cele. Także unijne fundusze promocyjne i fundusze transformacji strukturalnej (Strukturwandel) szukają dobrych idei. Użyjemy tych środków – co zostało – mądrze.


Pierwsze lata będą w każdym razie latami oszczędności: Nie zbudujemy nic nowego, najpierw wszystko zepsute i problematyczne naprawimy. Zajmiemy się ludźmi, wzmocnimy lokalne siły i wesprzemy gospodarkę.


Planuję podróżować wszędzie, by znaleźć dobrych sojuszników dla naszego miasta, gdziekolwiek odkryję coś przydatnego – przy UNESCO, w UE, w Ameryce i gdzie indziej, także na wschodzie. Głównie na wschodzie, w naszym sąsiednim kraju. Otworzę drzwi wszystkim dobrym inwestorom i zaproszę innych z dobrymi ideami, by tu przychodzili. Trendy przyszłości będą tu badane i rozwijane. Powstaną miejsca pracy i dobrobyt. Turystyka kulturalna i nauka będą kwitnąć. Ci, którzy opuścili Görlitz, wrócą, bo tu zarobią więcej niż w świecie, który jest w kryzysie.


Jeśli osiągnę to wszystko z AfD, jestem pewna, że każde miasto pójdzie moim przykładem. Będę żywym dowodem, że AfD nie jest partią nazistowską, lecz partią renesansu, kultury, Europy i ojczyzny. Pokój i zmiana przyjdą w pięknym maju.


Dziękuję bardzo. Cieszę się na wasze pytania – i na naszą wspólną przyszłość!




 
 
 

Komentarze


bottom of page