Największe wyzwanie XXI wieku
- Helena Triada Müller
- 22 gru 2025
- 3 minut(y) czytania
Amerykańska polityk i dyrektor wywia narodowego w administracji Trumpa, Tulsi Gabbard, podczas swojego wystąpienia na America Fest 2025 w końcu jasno wskazała największe zagrożenie dla życia na Zachodzie: islamizm. Każda minuta, w której ta prawda jest tłumiona z powodu niesłusznej tolerancji, poprawności politycznej lub strachu przed etykietką islamofoba, oddala nas od wolności i praw człowieka, którymi cieszyliśmy się na Zachodzie, zanim pojawiło się to zjawisko. Każda minuta ciszy oznacza kolejną kobietę zamordowaną lub zgwałconą, kolejną osobę uciszoną za krytykę religii – prawo, o które my na Zachodzie tak ciężko walczyliśmy.
Przemówienie Tulsi Gabbard nie spotkało się z należną uwagą, ponieważ, niestety, Zachód jest już pod wpływem tej ideologii i wielu ludzi boi się mówić otwarcie. Porównuję islamizm do narodowego socjalizmu i komunizmu. Wszystkie te zjawiska są podobne w swoim roszczeniu do prawdy, ucisku ludzi według systemu społecznego, który uważają za jedyny słuszny, oraz brutalnej przemocy, której używają wobec dysydentów i tych, którzy odbiegają od normy. Nazywam islamizm faszyzmem XXI wieku, a przyszłość pokaże, że mam rację.
Piszę ten artykuł, aby Was ostrzec, abyśmy nie stracili kolejnego stulecia na brutalne wojny i wojny domowe. Musimy natychmiast rozpoznać pierwsze oznaki masowej psychozy, która toruje drogę do powstania brutalnych dyktatorów. Musimy co minutę analizować nasze myśli i uczucia: czy jesteśmy uczciwi, czy już podążamy ścieżką niesprawiedliwości? Każda minuta, w której tolerujemy niesprawiedliwość i kłamstwa, prowadzi do zakorzenienia się zła w naszym społeczeństwie, otwierając drzwi do zatrucia naszego życia i przyszłości naszych dzieci. Ponosimy odpowiedzialność za nasz świat, nasze życie i naszą przyszłość: nie możemy torować drogi złu do zdobycia władzy. Dlatego wypowiedzi takie jak Tulsi Gabbard na America Fest 2025 są niezwykle ważne.
Natknąłem się w mediach społecznościowych na odpowiedź obywatelki USA pochodzącej z Bliskiego Wschodu. Jej poruszający wpis świadczy o tym, że ponosimy większą odpowiedzialność za ratowanie ludzi uciekających przed nieludzkimi reżimami niż tych, którzy przybywają do nas z tych reżimów, przynosząc ze sobą dehumanizującą ideologię. Oto oryginalny tekst tlumaczony na jezyk polski.
"Jako osoba, która przez 23 lata żyła w reżimie islamskim i prawie szariatu, a teraz mieszka w Ameryce, doświadczyłam obu światów z pierwszej ręki. Nie tylko byłam blisko, ale byłam praktykującą muzułmanką i dogłębnie studiowałam tę religię. Dzielę się tym, ponieważ chcę, abyście usłyszeli to od kogoś, kto naprawdę tego doświadczył. Zabieram głos, ponieważ nie chcę, aby moje dzieci, ani żadne z naszych, kiedykolwiek doświadczyło tego, co my przeszliśmy. Wielu z nas, którzy uciekliśmy, obserwuje teraz z zewnątrz: bezradni, często pozbawieni głosu i często atakowani tylko za ostrzeganie ludzi przed tym, jak – jak wiemy – wygląda ta ideologia, gdy dojdzie do władzy. Nie chcemy, aby kraje, które dały nam bezpieczeństwo i możliwości, ucierpiały z powodu tej samej ideologii, przed którą uciekliśmy. Ale zbyt wiele osób nadal nie rozumie, co jest stawką. Kiedy ludzie tacy jak ja szczerze mówią o praktyce nauk islamu, a zwłaszcza o tym, co znaczy być kobietą lub dzieckiem pod rządami islamskimi, jesteśmy atakowani ze wszystkich stron. Nie dlatego, że nienawidzimy ludzi, ale dlatego, że prawda zagraża narracjom. Jedną stronę stanowi liberalna lewica, która zbyt często romantyzuje politykę islamizmu pod hasłami takimi jak „wolność wyznania”, „inkluzywność” i „antyimperializm”. Jakby islam nie został stworzony po to, by ignorować wolność jednostki, jakby historycznie nie był jednym z najbardziej nietolerancyjnych systemów wobec dysydentów, osób LGBTQ i mniejszości religijnych, a jego wizja polityczna nie była ekspansjonistyczna. Co gorsza, w wielu miejscach lewica nie tylko usprawiedliwiała islamistów, ale wręcz ich przyjęła i połączyła z nimi w jedną całość polityczną, traktując ruchy islamistyczne jak sojuszników i prając ich ideologię za pomocą postępowego języka. Drugą stronę stanowi skrajna prawica, tak uzależniona od teorii spiskowych, a zwłaszcza obsesji na punkcie Żydów, że nie potrafi skupić się na rzeczywistości, dopóki wszystko nie zostanie wtłoczone w ręce „establishmentu” lub „Żydów” kontrolujących świat. To intelektualnie absurdalne, zwłaszcza gdy porówna się globalną populację muzułmanów liczącą prawie 2 miliardy z około 15 milionami Żydów. Nawet jeśli islamiści zrekrutują 10% całej populacji muzułmańskiej, to 200 milionów żołnierzy jest gotowych zabijać i wierzy, że zostaną za to nagrodzeni w niebie… Spójrzcie na swoje społeczeństwa. Bądźcie szczerzy wobec tego, co widzicie. Nie chodzi o nienawiść do muzułmanów. Chodzi o obronę wartości demokratycznych: równych praw, wolności słowa, wolności sumienia i praworządności. Historia pokazuje, że gdy ruchy islamistyczne zdobywają wystarczającą władzę, pozbawiają praw, karzą za sprzeciw, a społeczeństwo staje się klatką, czasami powoli, a czasami z dnia na dzień. W Wielkiej Brytanii ludzie są już karani za wypowiedzi kwestionujące islam. We wrześniu 2025 roku bloger Pete North został aresztowany przez policję w Yorkshire za internetowy mem zawierający frazę „Pieprzyć islam”. Nie czekajcie, aż będzie za późno, by poważnie traktować ekstremizm ideologiczny. Chrońcie liberalną demokrację, póki jeszcze ją macie."
Sana Ebrahimi (on X: @__Injaneb96)


Komentarze